Uri Caine

z serwisu muzycznego EMD - emd.pl/wiki

right

Uri Caine - (ur. 8 maja 1956 roku w Filadelfii) amerykański pianista i kompozytor.

Pochodzi z tradycyjnej amerykańskiej rodziny żydowskiej. Dorastał, uczęszczając do kulturowych, nie religijnych, szkół żydowskich. Doświadczenia szkoły i atmosfera domu, w którym mówiło się po hebrajsku, słuchało muzyki klasycznej oraz tradycyjnej muzyki żydowskiej, wpłynęły na jego muzyczne zainteresowania.

Muzyczną edukację rozpoczął w wieku siedmiu lat od nauki gry na fortepianie. Jazzem zainteresował się w wieku 12 lat dzięki swojemu wujkowi, który podarował mu płyty: Miles Davis "Round Midnight" oraz John Coltrane "Crescent". Będąc nastolatkiem, pobierał dodatkowe lekcje u filadelfijskiego kompozytora Georga Rochberga, który uczył go harmonii i kontrapunktu. Bardzo dokładnie zgłębiał też muzykę klasyczną, uczył się pisać kompozycje na wzór dawnych mistrzów: chorałów J. S. Bacha, sonat Mozarta i Beethovena, preludiów i barkaroli Chopina oraz krótkich dzieł orkiestrowych w dawnym i modernistycznym stylu. Studiował kompozycję i muzykologię na Uniwersytecie Penn w Pensylwanii. Jazz rozpoczął grać w rodzinnej Filadelfii u boku Philla Joe Jonesa, Hanka Mobleya, Mickeya Rokera i Bootsie Barnesa.

Tak wspomina te lata: "Grałem każdej nocy w różnych konfiguracjach - z wokalistami, kwartetami jazzowymi i w filadelfijskim trio, jako sekcja dla wielkich gwiazd jazzu z Nowego Jorku. W tym samym czasie studiowałem i byłem pianistą w uniwersyteckim chórze. To było kolejne dobre doświadczenie. Tak więc byłem zainteresowany zarówno światem jazzu, jak i klasyki. Wydział, na którym studiowałem, nie był najbardziej otwartą szkołą jeśli chodzi o jazz. Myślę, że moim wykładowcom bardziej zależało na tym, żeby ich studenci wyrastali na profesorów muzyki. Jeden z egzaminów na koniec roku był wyjątkowo niemiły. Polegał na umiejętności rozpoznania jakiegokolwiek fragmentu muzycznego powstałego między rokiem 1500 a współczesnością. Większość studentów spędziła pół semestru w bibliotece, poznając muzykę. Wypożyczałem setki nagrań, słuchałem ich od 8 do 10 godzin dziennie. Puszczałem różne 30-sekundowe kawałki, tak abym mógł je później rozpoznać. I tak przez 5 miesięcy. Muzycznie dokonało się we mnie wtedy coś ważnego. Jednak przez cały ten czas jazz był w moim życiu obecny i jak przyjeżdżał Freddie Hubbard lub Joe Henderson starałem się nauczyć jak najwięcej ich dźwięków, żeby być gotowym na wypadek, gdyby zaprosili mnie do wspólnego występu. Moim marzeniem było przenieść się do Nowego Jorku, zagrać z Freddiem Hubbardem lub grupą Arta Blakey'a, po prostu grać jazz." allaboutjazz.com (http://www.allaboutjazz.com/iviews/ucaine_1.htm)

Uri Caine przeniósł się do Nowego Jorku w 1987 roku, by w stolicy jazzu, w oparciu o bliskie mu środowisko artystyczne realizować własne projekty muzyczne. Coraz wyraźniej akcentował swoje różnorodne muzyczne zainteresowania, dokonując udanych prób łączenia ortodoksji z awangardą ostatnich lat, a nawet elementami muzycznej popkultury. Wbrew niektórym opiniom Caine stanowczo podkreśla, że zawsze uznaje granice stylów w muzyce, głęboko w nie wnika i poddaje drobiazgowej muzycznej analizie; tak o tym mówi: "Zawsze starałem się budować związek między nimi, jednocześnie starałem się nie pozbawiać ich żadnych charakterystycznych elementów. Projekty łamiące granicę pomiędzy nimi wydają się osłabiać muzykę". allaboutjazz.com (http://www.allaboutjazz.com/iviews/ucaine_1.htm)

Jeszcze podczas studiów szczególne wrażenie wywarło na nim seminarium poświęcone muzyce Gustawa Mahlera, prowadzone przez wybitnego kompozytora muzyki XX wieku George'a Crumba. To zainteresowanie Mahlerem trwa po dziś dzień, Caine nagrał trzy płyty poświęcone improwizowanym interpretacjom jego kompozycji oraz wystąpił na festiwalu dedykowanemu jego muzyce w Tolbah i Salzburgu. Świat muzyki Mahlera został przez niego wzbogacony o brzmienia synagogalnej muzyki żydowskiej, nowojorskiego jazzu, rocka, a nawet muzyki klubowej. Takie "nonszalanckie" podejście do twórczości wielkich klasyków muzyki poważnej, stało się jego znakiem rozpoznawczym. Jego interpretacje Mahlera, J. S. Bacha, Beethovena, Schumanna to z jednej strony prawdziwa definicja szaleństwa postmodernizmu, z drugiej wyjątkowo wnikliwa, wręcz strukturalna, analiza dzieł dawnych mistrzów oraz próba wyrażenia teorii muzyki językiem dalekim od akademickiego patosu.

"Jestem oswojony z tym, co ludzie nazywają postmodernizmem, choć jest to jedno z tych niejasnych pojęć, które znaczy co innego dla różnych ludzi. Jak przyjrzysz się historii muzyki, zobaczysz, że techniki wielu kompozytorów są kombinacją elementów niekoniecznie postrzeganych jako te, które można ze sobą łączyć. Ale jak tylko zostaną one nazwane, stają się nową cechą i czymś normalnym. Tak się dzieje cały czas i przestajesz to już rozpoznawać(...). Zawsze jest pragnienie, żeby wyjść czemuś naprzeciw i wykorzystać rzeczy poza schematem, a one z czasem staja się czymś zwyczajnym. Myślę, że jakbyś skatalogował muzykę, jakiej słuchałem, to okaże się, że nie różnię się od innych ludzi, których znam i którzy myślą tymi samymi kategoriami. Są muzycy, którzy muszą zarysować sobie wyraźne granice i mówią: "to jest wszystko, z czym mogę się zmierzyć", i to jest w porządku. Ja naprawdę nie muszę podążać tą drogą. Istnieje długa tradycja, zgodnie z którą muzycy łączą różne elementy wywodzące się zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości." allaboutjazz.com (http://www.allaboutjazz.com/iviews/ucaine_1.htm)

Można powiedzieć, że Caine w swojej twórczości reprezentuje postawę otwartą na wszelkie muzyczne nowości oraz kulturowe inspiracje, równocześnie bardzo wnikliwie analizuje myśl kompozytora w oparciu o uznane klasyczne zasady. W taki sposób zrealizował nagrania Wariacji Goldbergowskich J. S. Bacha, których forma przypomina pianiście: "sposób gry jazzmana, który wybiera temat i improwizuje na tej samej harmonicznej strukturze kompozycji. Słuchając dużo Bacha w pewnym momencie pomyślałem sobie, dlaczego go nie zagrać, akcentując najbardziej charakterystyczne aspekty jego muzyki, a potem stworzyć współczesną wariację w pewnym sensie odzwierciedlającą jego technikę? (...) Przecież dopóty dopóki wszystko jest w harmonii, tak jak jest to u Bacha, wszystko jest w porządku". allaboutjazz.com (http://www.allaboutjazz.com/iviews/ucaine_1.htm)

Uri Caine bardzo uważnie śledzi kierunki rozwoju światowego rynku muzycznego, czerpie pomysły z jego aktualnych tendencji i mód - w połowie lat 90. występował na wspólnych koncertach z DJ-ami w Knitting Factory, od zawsze interesował się eksperymentalną, studyjną muzyką elektroniczną, a teraz poszukiwaniami grup używających elektroniki w występach na żywo. On po prostu żyje muzyką i reaguje na nią w naturalny, spontaniczny sposób, bez konceptualnie zbudowanego porządku w improwizacyjnej inwencji. Do swoich muzycznych projektów pozyskał wielu znakomitych muzyków: legendarnego saksofonistę Sama Riversa, tubistę Boba Stewarta, kontrabasistę Anthony'ego Coxa, perkusistów Barry'ego Altschula, Joeya Barona, Jima Blacka i Zacha Danzigera; a także doskonałego trębacza nowego pokolenia jazzu Dave'a Douglasa, klarnecistę Dona Byrona, brazylijskiego pieśniarza i poetę Viniciusa Cantuárię oraz, z kręgów eksperymentalnej muzyki klubowej, DJ Logica, DJ Olive'a, basistę Tima Lefebvre'a, programistę i producenta związanego z londyńską oficyną wydawniczą Warp Rec. - Luka Viberta. Muzycy, z którymi nagrał swój ostatni stricte jazzowy album, Live At The Village Vanguard (Winter & Winter 2004), to niezwykle utalentowani i doświadczeni partnerzy: perkusista Ben Perowsky i kontrabasista Drew Gress legitymują się licznymi współpracami z doskonałymi instrumentalistami. Tytuł ostatniej płyty Caine'a wskazuje także na miejsce koncertów - legendarny nowojorski klub Village Vanguard, w którym często występowali oraz nagrywali swoje płyty: Charlie Parker, Sonny Rollins, John Coltrane, Bill Evans, Keith Jarret czy Miles Davis. Brzmienie tria oraz sposób prowadzenia improwizacji to kolejna zabawa muzyczną konwencją, niewątpliwie nawiązująca do muzyki lat 60., kiedy to klasyczny, nowojorski jazz był u szczytu swej popularności i rozwoju. Muzycy z niezwykłą pieczołowitością i szczerym zaangażowaniem odwzorowują detale, charakter i nastrój koncertów z tamtych lat. Złudzenie jest całkowite, to wręcz rodzaj sentymentalnej podróży zagranej w niezwykle kunsztowny sposób. Jednak w chwilach zespołowej improwizacji Trio Caine'a przypomina nam, że wciąż mamy do czynienia z bardzo współcześnie myślącymi artystami nowej muzyki improwizowanej.

Dyskografia

Koncerty w Polsce

Zobacz też




Personal tools