Robert Piotrowicz, Burkhard Stangl, Anna Zaradny "Can't Illumination"
z serwisu muzycznego EMD - emd.pl/wiki
Wydania
- 2003 CD Musica Genera MG 007
Utwory
- Nothing Address - 13:44
- Wait Clue - 5:53
- Close Load - 11:40
- Can't Illumination - 6:46
- Integer Stay - 10:18
Muzycy
- Robert Piotrowicz - guitar, synthetizer, devices
- Burkhard Stangl - guitar, electronics
- Anna Zaradny - alto sax, computer
Nota do płyty
- Recorded on 19.04.03 and 14.06.03 by Christoph Amman in Amman Studios, Vienna and mastered by Burkhard Stangl. Very special thanks to Christoph Amman.
Oceny słuchaczy
-









8 Kanapa 20:52, 21 sie 2006 (CEST)
Recenzje
- Wojtek Mszyca Jr 8.08.2004, - recenzja jest częścią tekstu o Musica Genera, który ukazał się pierwotnie w pierwszym numerze magazynu Glissando:
- Anna Zaradny i Robert Piotrowicz, poza tym, że stoją za nazwą Musica Genera, sami są muzykami. Od lat koncertują w Polsce i na świecie, współpracują z wieloma ważnymi postaciami światowej muzyki improwizowanej. Teraz wreszcie możemy posłuchać ich na płycie, w trio z austriackim gitarzystą Burkhardem Stanglem, który należy do centralnych postaci obecnej europejskiej sceny muzyki improwizowanej. Już sam fakt tej współpracy może tylko cieszyć, szkoda tylko, że nasi artyści, traktowani w muzycznym świecie na równych prawach, w naszym kraju właściwie nie są zauważani. Tym cenniejszym wydawnictwem jest "Can't Illumination". Dla tych, którzy znają noise'owe oblicze Roberta, płyta będzie pewnym zaskoczeniem, ponieważ jest raczej spokojna, choć bywa szorstka. Robert wydobywa ze swojego syntezatora analogowego raczej subtelne dźwięki, Anna towarzyszy na laptopie i saksofonie, jednak dość długo musimy czekać na wyraźne dźwięki tego ostatniego, gdyż dominują szmery przedmuchiwanego przez instrument powietrza. Później stopniowo saksofon zaznacza swoją obecność nieco bardziej zdecydowanymi dźwiękami, mniej więcej w tym samym momencie, kiedy pojawiają się charakterystyczne dla Stangla pojedyncze, czyste dźwięki gitary, czasem samotny, jakby zawieszony, gitarowy akord. Generalnie jednak jest to muzyka dla cierpliwego słuchacza, którego nie zrazi powoli budowany nastrój i oszczędne operowanie środkami wyrazu. Każdy kto zdecyduje się poświęcić tej muzyce czas i uwagę, którch ona wymaga, w nagrodę zostanie wciągnięty w zajmujące uniwersum mikroskopijnych dźwięków. Tak jak w ciemnym pokoju, kiedy wzrok z wolna przyzwyczaja się do ciemności, stopniowo dostrzegamy zarysy kolejnych przedmiotów, tak tutaj w miarę słuchania wyłania się przed nami mglisty obraz dźwiękowego świata, pięknego i tajemniczego. Muzycy roztaczają przed słuchaczem swoją wizję unikając jednoznaczności. Nie ma tu wyraźnych punktów kulminacyjnych, kolejne motywy jak cienie dają raczej wyobrażenie o tym, czym mogłyby być, jednak zanim staną się zbyt oczywiste, przegadane - rozpływają się w ciszy w równie subtelny sposób, jak wcześniej narastały, by ustąpić miejsca kolejnym. Ta pełna niedopowiedzeń opowieść jest naprawdę fascynująca i może dostarczyć wielu wrażeń uważnemu słuchaczowi. To jedna z mocniejszych pozycji w katalogu wytwórni, jak również jedna z ciekawszych i oryginalniejszych płyt na polskiej scenie muzycznej (bo można chyba tak powiedzieć, choć skład jest międzynarodowy).
Cytaty
- [...] Gracie w trio z Burkhardem Stanglem, dlaczego akurat taka konfiguracja z myślą o albumie? I skąd to wyciszenie?
RP: [...] Niestety, nagranie to nie miało jakiejś specjalnej koncepcji czy idei, w zasadzie materiał z płyty to zapis naszego jedynego spotkania z Burkhardem, poza nagrywanym koncertem i sesją, nigdy wcześniej nie graliśmy razem. Wyciszenie - nie tak bym to określił - wynika z pewnej wspólnej płaszczyzny, na której chcąc zagrać spójną muzykę, postanowiliśmy się znaleźć. Dla nas jest to jeden z najbardziej redukcyjnych składów, w jakich razem czy osobno występowaliśmy - co prawda Anna grała bardzo minimalne sety z Dafeldeckerem, a ja np. z Veliotisem.
AZ: Postawiło to nas czy raczej mnie w ciekawej sytuacji, gdzie w zasadzie musiałam cały czas się kontrolować, wyjątkowo, aby nie odwarstwiać się intensywnością czy głośnością, szczególnie grając na saksofonie, brzmienie laptopa można technicznie o wiele prościej zredukować. Preferencje i w pewnym sensie temperament muzyczny też musiałam znacznie ograniczyć. [..] Taki materiał jest o wiele bardziej wymagający od ekspresyjnego grania.
wywiad Rafała Księżyka, Antena Krzyku 2/2004, str. 22, Wrocław
Zobacz też
- Diapazon.pl (http://www.diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Recenzje&Id=773) - recenzja Tadeusza Kośka

