Kazuhisa Uchihashi

sobota, 13 października 2001

Piec Art, Kraków

Kazuhisa UCHIHASHI:
guitar
daxofon


Wojtek Mszyca jr [] 31.01.2002.:

Kazuhisa Uchihashi zapewne części czytelników EMD jest znany z występu z zespołem Altered States na Warsaw Summer Jazz Days 2001.

[25KB] - Altered States na Warsaw Summer Jazz Days 2001. Foto: Grzegorz Pawlak

Osobiście nie miałem okazji tam być, tym bardziej z radością przyjąłem wiadomość, że Kazuhisa pojawi się w Polsce ponownie, tym razem na trzech koncertach solowych. Odbyły się one 13, 14 i 15 października 2001, kolejno w krakowskim klubie Piec Art, bydgoskim Mózgu i wreszcie w warszawskim Jazzgocie, dzięki organizacyjnym wysiłkom Marcina Witkowskiego. Ekipa <EMD> była obecna na pierwszym, krakowskim koncercie.

W drodze do Krakowa byłem pełen obaw - czy aby japoński gość sprosta ogromnie trudnemu zadaniu, jakim jest solowy koncert? Już po kilku pierwszych minutach jego występu wiedziałem, że wywiąże się ze swego zadania z nawiązką. Nie myliłem się, powiem więcej - był to jeden z ciekawszych koncertów jakie miałem okazję w życiu oglądać. Ale zacznę od początku.

Klub Piec Art świetnie nadawał się na tego typu występ. Niewielka sala w typowej dla krakowskich knajpek, zabytkowej piwnicy, wypełniona była ludźmi. Od początku wytworzyła się ta szczególna atmosfera, która sprawia, że między artystą a publicznościa powstaje nić porozumienia, twórcze napięcie, które obu stronom daje wiele satysfakcji. Marcin Witkowski poprzedził występ krótkim wstępem. Już po chwili na scenie pojawił się drobny Japończyk, by niemal natychmiast oczarować publiczność niewiarygodną muzyką, którą tworzył na naszych oczach za pomocą nader skromnych środków.

[54KB] - zdjęcie z koncertu w Warszawie

Gitara elektryczna i kilka efektów oraz nieprawdopodobna, nowatorska technika gry wystarczyły mu do wykreowania uniwersum dźwięków, którego istnienia nawet nie podejrzewałem. nie sposób opisać tej niezwykle przemyślanej, porywającej i nowatorskiej muzyki. O ile udało mi się zorientować, Kazuhisa oparł swoją technikę głównie na zapętlaniu urywków swoich improwizacji i kolejnym dołączaniu do powstającej dźwiękowej mozaiki kolejnych "warstw", tak że w kulminacyjnych momentach zdawało się że gra przynajmniej kilku muzyków. Co jednak godne podkreślenia, była to muzyka ciągłej zmiany, nie było w niej elementów, które - raz zapętlone - powtarzały się w niezmienionej formie, zdawało się, że wciąż są one modyfikowane, wciąż ewoluują. Nieprawdopodobna biegłość techniczna, niemal nieludzka precyzja ruchów Kazuhisy, zdradzały lata ćwiczeń i eksperymentów w slużbie konsekwentnie realizowanych założeń artystycznych. Tu nie było miejsca na żadną pomyłkę, żeden fałszywy czy nieprzemyślany ruch. Moim zdaniem Uchihashi zbudował zupełnie nową, specyficzną dla elektrycznej gitary technikę gry, tym samym przyczyniając się do wprowadzenia tego instrumentu w XXI wiek.

[25KB] - zdjęcie z koncertu w Warszawie

Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy okazało się, że na tym nie kończy się jego inwencja. Po kilku utworach odłożył na bok gitarę (zresztą bardzo ciekawą, piękny przykład lutniczego rzemiosła) i wziął do ręki smyczek po czym zbliżył się do tajemniczej konstrukcji, czegoś w rodzaju metalowego trójnogu z miniaturowym imadełkiem na górze, która od początku koncertu stała przed nim na scenie. W imadełku umieścił kawałek jakiejś materii, prawdopodobnie drewna, o podłóżnym kształcie i... zaczął na nim grać używając smyczka i niewielkiej kostki z niewiadomej materiim która służyła do skracania drgającej powierzchni "drewienka". W jakiś tajemniczy sposób ów "instrument", który jak później się dowiedzieliśmy nosi nazwę daxofon, był zelektryfikowany, w każdym razie z głośników dobył się niesamowity, przedziwnie modulowany dźwięk, który momentami był niezwykle bliski ludzkiemu głosowi. To było coś absolutnie zaskakującego i wywołało żywą reakcję publiczności. Później Kazuhisa kilkakrotnie zmieniał element osadzony w imadełku na inne, podobne choć o nieco innym profilu, za każdym razem uzyskując nieco inny efekt, grając to smyczkiem, to znów małą pałeczką.

[31KB] - zdjęcie z koncertu w Warszawie

Zachwycona publiczność po zakończeniu występu nagrodziła Uchihashi owacją na stojąco, zmuszając go do kilku bisów. W gorącej atmosferze jak ciepłe bułeczki znikały płyty, które przywiózł ze sobą z Japonii Kazuhisa. Była okazja porozmawiania z niezwykle sympatycznym i skromnym Japończykiem, do wymiany uwag na gorąco. To dobrze, że ten koncert (a z tego co wiem to i kolejne) był takm udany. Może Kazuhisa namówi swoich licznych znajomych wśród japońskich muzyków do odwiedzenia naszego kraju? Miejmy nadzieję!

[33KB] - zdjęcie z koncertu w Warszawie


Płyty Innocent Records (w katalogu Altered States, Phantasmagoria, Kam-pas-nel-la, Kazuhisa Uchihashi i inni) w atrakcyjnych cenach sprzedaje w Polsce Marcin Witkowski

góra
strony