Marc Ribot

Do Riboty!

Mark Ribot: studium chaosu

Wywiad ukazał się w 1998 roku, w majowym numerze Jazz Forum (numer 4-5/1998). Z Marc Robot rozmawiała Anita Labus. © 1998 For Jazz, sp. z o.o.


Do Riboty! Takim okrzykiem przywitano w bydgoskim "Mózgu" nowojorskiego gitarzystę Marca Ribota, znanego m. in. ze współpracy z Tomem Waitsem i Johnem Zornem. To outsider odważnie próbujący odnajdować wciąż nowe oblicza gitary. Tym razem korzystał ze swojego ulubionego preparowanego instrumentu (cena 20$) o stalowych strunach. Integralna jego część stanowił także metalowy pilnik i klamerka oraz inne akcesoria, w tym balony. Obiektem zainteresowania muzyka są nie tylko struny, ale cały korpus poprzez stukanie, pocieranie i szarpanie, elektroniczne efekty akustyczne itp. Dało to w rezultacie brudne, czasem aż drapieżne brzmienie. Moim zdaniem jego improwizacje to studium chaosu, w którym poszukuje właściwego w tym czasie i miejscu dźwięku. W trakcie koncertu wykonał, wg. zasady: dla każdego coś miłego, obok oryginałów, takie własne interpretacje znanych i mniej znanych utworów innych autorów (standardy, Tom Waits, John Zorn). Ogromne wrażenie wywarła na mnie kompozycja Zorna (notabene zagrana dwukrotnie), która nazwałam ostrze w balonie. Tym bardziej, że przed koncertem Ribot pokazał mi oryginalne, tak bardzo charakterystyczne partytury Zorna. Aby przybliżyć sylwetkę artysty, przytoczę fragmenty naszej rozmowy. Rozpoczęła się ona w dość nieoczekiwanych okolicznościach, gdy przez pomyłkę dosłownie wpadłam do pokoju gościnnego w "Mózgu", gdzie wypoczywał przygotowując się do koncertu. Zanim odszukałam dyktafon na dnie plecaka, zdążyłam dowiedzieć się, że korzenie Marca sięgają Polski - jego pradziadkowie pochodzą z Galicji.


Marc Ribot: Nagrałem właśnie nową płytę, która jest poświecona kubańskiemu gitarzyście Arsenio Rodriguezowi. Obecnie planuję częściej koncertować solo. Być może zacznę realizować nowy projekt z gitarzystą basowym Jamaaladeenem Tacuma.

Jazz Forum: Co jest dla ciebie najważniejsze w muzyce?

Najważniejsze dla mnie jest tworzenie improwizacji w kontekście mojej własnej interpretacji utworów, które zapamiętałem. Ten właśnie nurt twórczości zamierzam kontynuować.

Będziemy mieli okazję wysłuchać twojego koncertu solowego. Czy ten sposób muzycznej wypowiedzi jest ci bliższy od występów z innymi muzykami?

Oczywiście cenię sobie związki z innymi muzykami, o ile są tymi właściwymi. Teraz czuję jednak potrzebę solowych dokonań. Nie potrafię dobrze tego wyrazić, ale czasem musisz zrobić mały przystanek, aby później ponownie pracować z innymi.

Opowiedz proszę o twojej współpracy z Knitting Factory i muzykach, którzy tam grają.

Knitting Factory jest dla mnie po prostu miejscem do grania. A co do ludzi związanych z tym klubem, to ostatnio wiele pracowałem z Johnem Zornem i powstaje nasz nowy projekt oparty na zasadzie improwizacji. Ma w nim swój udział także John Medeski. Zaangażowaliśmy różnych perkusistów, ale teraz gramy z Rogerem Rochesterem współpracującym z Jamesem Bloodem Ulmerem. Nie nagraliśmy jeszcze tego materiału, ale może przyjdzie na to czas. Pracowałem z mnóstwem ludzi skupionych wokół Knitting Factory. Z jednej strony wielu muzyków jest zadowolonych z tej sceny, ale istnieją w Nowym Jorku także inne ważne miejsca, jak np. Electronical, gdzie improwizują razem didżeje i wykonawcy muzyki elektronicznej. Czasem dobierają sobie gitarzystę...

Czy planujesz trasę koncertową z Johnem Zornem?

Być może tak się stanie, ale o tym na razie nie rozmawialiśmy. Mam małe dziecko i przebywanie zbyt długo w trasie nie byłoby w tej chwili dla mnie odpowiednie. Aktualnie wyjechałem jedynie na dwa tygodnie. Wczoraj grałem w Warszawie, a jutro wyjeżdżam do Wiednia. Niewykluczone, że później coś wspólnie zaplanujemy.

Która z twoich płyt ma dla ciebie specjalne znaczenie?

Rzeczywiście są takie, które mają dla mnie szczególną wartość - jest to jeden pomysł, a dwie płyty "Don't Blame Me". Wykonuje tam jazzowe standardy, ale na gitarze preparowanej, tej, na której gram dzisiaj. Bardzo ją lubię odkąd nagrałem dla wytwórni Tzadik "Film Works Series" zawierającą ścieżki dźwiękowe do różnych filmów.

Zamierzasz iść dalej wyłącznie swoją drogą, czy też korzystasz z doświadczeń wielkich w krainie muzyki?

Jestem przede wszystkim fanem i czuję się bardzo szczęśliwy pracując z ludźmi, którzy są dobrzy w tym co robią. A moja codzienność wygląda w tak, że ludzie dzwonią z propozycjami, a ja gram.