Wywiad z Alexem Lacamoire (klawisze) i Masonem Wendell (bas, wokal) przeprowadził Rich Ladew [ladewtangclan@earthlink.net] na przestrzeni późnego października i wczesnego listopada 1999, za pośrednictwem internetu i telefonu. Możesz wysłać Prelapse e-mail.
Oryginalnie wywiad ukazał się tam. Tłumaczenie z angielskiego: Wojtek Mszyca jr [].
Rich: Jak długo istniało Prelapse przed zorganizowanym przez NEC (New England Conservatory Of Music – Konserwatorium Muzyczne Nowej Anglii) koncertem poświęconym Zornowi?
Mason: Wydaje mi się, że byliśmy razem, w różnych formach, przez około dwa lata przed tym wydarzeniem (reszta zespołu może się z tym nie zgodzić). Ten "projekt" zapoczątkowałem ja z Alexem, kiedy dokonaliśmy transkrypcji trzech kawałków Naked City i zagraliśmy je na koncercie studenckim, gdy byliśmy na pierwszym roku w Berklee. Kilka miesięcy później znów poczuliśmy chęć zrobienia czegoś z "projektem Naked City" i zebraliśmy zespół, by jeszcze raz zagrać w Berklee. Tym razem z całym programem muzyki Zorna. Jednak wciąż byliśmy tylko zespołem grającym covery.
Alex: Początki zespołu sięgają wczesnego roku 1994, kiedy dokonałem transkrypcji paru kawałków Naked City Zorna, które potem zagrałem z Masonem. W 1995 mieliśmy z Masonem gotową transkrypcję około trzydziestu pięciu utworów i zagraliśmy je w marcu tego roku, jako "Prelapsarian Collective", koncert poświęcony Naked City. W składzie byłem ja, Mason, Dane i Andy (na saksofonie zagrał Demetrius Spaneas). Naszym następnym dużym koncertem był właśnie ten zorganizowany przez NEC Zorn-fest. Na bębnach zagrał R. J. Rabin, a na saksofonie Jeff.
Jak doszło do tego, że zagraliście na Zorn-fest w New England Conservatory Of Music?
Mason: Daliśmy Zornowi taśmę z naszymi wykonaniami kawałków Naked City i pokazaliśmy mu nasze transkrypcje jego utworów po jakimś koncercie PainKiller. Był naprawdę pod wrażeniem i przysłał nam kopie swoich oryginalnych kompozycji z sugestią, żebyśmy popracowali nad tymi, których sam nigdy nie grał. Kiedy NEC powiadomiło Zorna o planowanej imprezie, zadzwonił do nas z propozycją zagrania tam.
Kiedy widziałem was na żywo w NEC i później, gdy otwieraliście koncert Zorna z Mike Pattonem w Northhampton, graliście dużo niepublikowanego materiału Naked City. Wasz debiutancki album wydany przez Avant i album Zorna "Music For Children" (Tzadik) z waszym udziałem również zawierają sporo muzyki napisanej przez Zorna. Czy wykonywanie muzyki Naked City było dla waszego zespołu czasowym projektem, czy dalej ją gracie?
Mason: Zaczęliśmy od muzyki Naked City. Nie traktowaliśmy wtedy jeszcze całej sprawy na tyle poważnie, żeby pisać dla zespołu własny materiał. Teraz staramy się na koncertach grać mniej więcej pół na pół utwory Zorna i własne.
Alex: Graliśmy wyłącznie utwory Zorna, dopóki on sam nie powiedział nam, że powinniśmy napisać własny materiał i nagrać płytę. Jestem naprawdę szczęśliwy, że nas do tego zachęcił, bo powstała w ten sposób naprawdę ekscytująca muzyka. Wydaje mi się, że żaden z nas nie przypuszczał, że jesteśmy w stanie ją stworzyć. Wciąż gramy też kawałki Zorna, bo to korzenie zespołu, a poza tym to cholernie zajebista muza!
Czy Prelapse podejmie w przyszłości jakieś nowe style / formy / pomysły w następnych projektach?
Mason: Nie mamy w tej chwili żadnych wielkich planów dotyczących kolejnych projektów. Zobaczymy, co przyniesie czas. Na mniejszą skalę eksplorujemy pewne nowe kierunki. Ostatnia kompozycja Dane’go czerpie wiele z klasycznej muzyki indyjskiej. A ja sam napisałem kilka kawałków o znacznie bardziej wolnej formie, jak i kilka innych, które nie mają prawie nic wspólnego z gatunkami czy mieszaniem stylów.
Alex: Po prostu posuwamy się krok po kroku, patrząc, dokąd zaprowadzi nas nasza muzyka i nasze pomysły.
W czym styl komponowania Prelapse różni się od stylu Zorna? Czy możecie wyjaśnić, jak są zapisywane i ustrukturalizowane wasze utwory, a jak robi to Zorn? Co to są "bomby napalmowe"?
Mason: Każdy z utworów Zorna dla Naked City jest zapisany na jednej kartce. Z początku wyglądają jedynie jak wskazówki. Tutaj riff, tam jakiś gatunek muzyczny. Konkretne aranżacje powstają dopiero podczas prób.
Nasze utwory bywają ustrukturalizowane na różne sposoby. Mamy jeden utwór, w którym zapisany jest tylko rytm, bez konkretnych nut ("Lachrym"). Ja napisałem kilka, które są całkowicie, od początku do końca skomponowane i oparte na ściśle określonych, wyraźnych teoriach rozkładu (szczególnie "545: Mystery Hole").
"Bomby napalmowe" to krótkie, hard-core’owe wybuchy. Wydaje mi się, że termin pochodzi od nazwy zespołu Napalm Death.
Alex: Uważam, że ma to duży związek z naszymi indywidualnymi inspiracjami. Utwory Zorna dla Naked City dały nam wszystkim punkt wyjścia do komponowania, ale wydaje mi się, że każdy z kompozytorów w zespole wnosi coś ze swojej własnej muzycznej historii, swoich gustów. Bierze pomysł Zorna i wzbogaca go o coś własnego. Na przykład w "545: Mystery Hole", napisanym przez Masona, słychać Zornowskie radykalne zmiany stylu, ale również fascynacje Masona dwudziestowieczną muzyką klasyczną, technikami dwunastotonowymi. W moim utworze "Leper Sap" słychać brutalne riffy a la Naked City, jak i inspirujący mnie klasyczny rock.
"Bomby napalmowe" są zainspirowane muzyką Napalm Death. Zorn zapisuje je bazgrząc na kartce gęste, czarne plamy. Grasz to, co widzisz: gęsty, ciężki hałas.
Czy ktoś z zespołu uważa pisanie / granie z Prelapse za trudniejsze niż w przypadku innych projektów muzycznych, w które się angażujecie?
Mason: Dla mnie to kwestia innego nastawienia. Pod względem pisania, Prelapse jest jak czyste płótno. Chłopaki zagrają, cokolwiek napiszę. W tym sensie, to taki warsztat kompozytora. Jeśli chodzi o wykonywanie, w prawie każdym przypadku staram się dać z siebie wszystko.
Alex: Najtrudniejsze jest zebranie nas wszystkich jednocześnie w jednym miejscu. Wszyscy robimy w życiu tak różne rzeczy, ale muzyka jest katalizatorem, zbieramy się razem i ona nas łączy.
Powiedzcie coś o tych innych projektach.
Mason: Moim głównym zespołem jest mój zespół rockowy, Blinder. Jesteśmy triem z kobietą na czele (ja nie śpiewam). Gramy dużo dziwnych rzeczy, nasz styl jest dość eklektyczny. Od prawdziwego szaleństwa do klimatów dziwacznego popu. Kończymy właśnie naszą pierwszą płytę. Alex robi przedstawienia na Broadwayu. Dane ma własne studio. Andy i Jeff obaj grają w wielu różnych grupach.
Alex: Blinder Masona, jeden z zespołów Jeffa, Skyflower, moje projekty w krainie teatru... (uwaga redaktora: Alex gra w różnych przedstawieniach na Broadwayu i w teatrze w Nowym Jorku, w tym w "Królu Lwie" Disneya. Kto by pomyślał?)
Znalazłem płytę wytwórni Sublingual z Bostonu zawierającą nagrania różnych wykonawców. Którzy członkowie zespołu mieli w niej swój udział? Jaka jest nazwa tego zespołu? W jakie inne projekty angażują się jego członkowie? Będziecie jeszcze coś nagrywać dla tej wytwórni?
Mason: Ten zespół nazywał się Sigmoid Flexure, zespół wolnej improwizacji, który miałem w Bostonie. Musiałem go rozwiązać, gdy przenosiłem się do Nowego Jorku. Megan (wokalistka) śpiewa teraz i gra na gitarze w Blinder. Pozostali poszli swoją własną drogą, między innymi do Los Angeles czy Europy.
Alex: Jonathan LaMaster prowadzący wytwórnię Sublingual i grający w bostońskim zespole Saturnalia jest też naszym przyjacielem. Johnatan jest poważną siłą w świecie bostońskiej awangardy, "Boston Underbelly" to jedna z pierwszych płyt wydanych w jego wytwórni. Album zawiera nagrania kilku składów i osób z Bostonu, Nowego Jorku i innych miejsc.
Liczba słuchaczy i zwolenników mojego programu z eksperymentalną i nowoczesną muzyką w PCP House of Coffe stale rośnie, wciąż jednak zdarzają się telefony od osób kwestionujących sens takiej muzyki. W ich wypowiedziach najczęściej pojawiają się określennia w stylu "hałas" lub "każdy głupi mógłby grać takie coś". Czy ktoś z waszego zespołu doświadczył czegoś podobnego? Jak reagujecie na takie zarzuty?
Mason: Jeżeli takie jest czyjeś podejście, trudno. Nie jestem od zmieniania czyichś postaw, ja tylko tworzę sztukę.
Alex: Naprawdę wierzę, że wszystko jest muzyką, od kompozycji Cage’a, po szum płynącej wody. Wszystko zależy od tego, na ile jesteś otwarty.
Członkowie Prelapse są rozsiani pomiędzy Nowym Jorkiem a Bostonem. Czy zespół grał trasy poza tymi miastami? Jakie są typowe reakcje na waszą muzykę?
Alex: Właściwie wszyscy mieszkamy teraz w rejonie Nowego Jorku, po tym jak Dane przeprowadził się w tym roku do Jersey. Mamy dosyć dobrą, silną reakcję na muzykę, ponieważ naprawdę czuję, że w naszej muzyce jest coś, co trafia do ludzi na wielu poziomach. Muzyka naprawdę przykuwa uwagę, zmienia się tak często, że ciągle jesteś zaskoczony i zaintrygowany, czekasz, co się stanie dalej.
Czy waszemu saksofoniście nie było trudno pracować z Zornem (onieśmielenie, obawa zbytniego naśladownictwa)? Niektóre grupy dyskusyjne w internecie stwierdziły, że gra saksofnu jest zbyt podobna do stylu Zorna. Czy trudno uporać się z porównaniami do Naked City, byciem nazywanym klonem Naked City?
Mason: Pozostawię Jeff’owi stawienie czoła porównaniom. Myślę, że on jest raczej pewien swojego stylu. Znam jego brzmienie naprawdę dobrze i uważam, że jest ogromna różnica. Jeśli chodzi o cały zespół, uważam, że trudno określić nas jako podobnych do Naked City. Jesteśmy innym zespołem.
Alex: To zabawne: spotykałem się kilkakrotnie z Zornem przed nagraniem naszego materiału, żeby omówić detale poszczególnych utworów itp. Jako saksofonista Naked City, miał bardzo konkretną wizję brzmienia saksofonu w kontekście muzyki. Dosłownie powiedział, że to szaleństwo mieć saksofon w składzie thrashowo-metalowym, i jedyną rolą saksofonu może być tu dawanie czadu. Gra Jeffa w głośnych kawałkach jest mieszanką kontynuacji stylu Zorna, czyli dokładnych wytycznych samego kompozytora i własnego stylu Jeffa (posłuchaj go w utworach z klarnetem: "Mintcrumb Rosette" i "Lachrym"). Nie wyobrażam sobie lepszego muzyka na to miejsce w naszym zespole.
Zorn był spokojny o swój udział w naszej płycie. To był jego pomysł, żeby na niej zagrać, i w niektórych utworach, zamiast powtarzać to, co już nagrał Jeff, po prostu grał obok tego. Pozwolił nam być zespołem i wystąpił jako dodatkowy składnik. Czy to nie wspaniałe?
Po tym, jak przećwiczyliście materiał i ograliście go na żywo, jak wyglądał proces nagrywania? Jakie kolejne kroki podejmowaliście, zgrywając płytę?
Mason: Nagraliśmy większość materiału na żywo, grając razem w jednym pomieszczeniu. Było tylko kilka dograń, na przykład wokale.
Alex: Mogliśmy nad tym pracować, aż wyszło nam dobrze. Ponieważ utwory są tak krótkie i zwariowane, a style tak zróżnicowane i eklektyczne, czasem trudno uchwycić numer za pierwszym razem. Kiedy gramy koncert, nie mamy wyboru, ale w studiu mogliśmy próbować po kilka razy, spróbować kilku podejść. Nie było przy nagrywaniu dzielenia, zawsze nagrywaliśmy jako zespół, grając utwory na żywo.
Dla nieprzygotowanych, nieosłuchanych odbiorców, muzyka Prelapse i Naked City jest niezwykle inkluzywna, eklektyczna i ogniście energetyczna. Czy były w zespole jakieś niezgodności co do tego, które utwory grać lub jakie style w nich zawrzeć?
Mason: Właściwie nie. Zorn chciał, żebyśmy nagrali niektóre z jego utworów, które napisał, ale ich nigdy nie nagrał. Więc połowa płyty była już z głowy. A jeśli chodzi o naszą połowę, nie było kłótni. Współpracuje nam się całkiem dobrze.
Alex: Współpracuje nam się naprawdę dobrze jako zespołowi. Mieliśmy pewne rozdźwięki w przeszłości, ale który zespół nie miał? Jeśli chodzi o spory co do gatunków, stylów itp., to nie mamy z tym problemów, gdyż właściwie nie współpracujemy przy poszczególnych utworach. Każdy kompozytor przynosi zespołowi gotowy kawałek, więc nie dyskutujemy o czyichś utworach.
Słuchanie takiej muzyki zawsze sprawia, że zazdrości się muzykom zabawy, jaką mają przy jej graniu. Czy jest tak faktycznie?
Mason: O tak! To totalny odlot.
Alex: Tak, to prawda, mamy cholerny ubaw! Nasi przyjaciele wytykają nam, że kiedy gramy na żywo, każdy utwór kończy się tak, że wszyscy się zaśmiewamy. Niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że w naszej muzyce jest element humoru. Myślę, że dlatego ludziom tak się ona podoba. Musisz przyznać, że część materiału (nie cały, oczywiście) jest naprawdę śmieszna, i nie mam tu na myśli nieudaczności. Będąc tak ciężką i gęstą, ta muzyka jest jednocześnie lekka. To muzyka, która jednocześnie kopie cię w dupę i puszcza do ciebie oczko.